-

A-Tem : Lubię czytać jasne słowa, słuchać miłych ludzi, którzy wiedzą, czego chcą w życiu, a i łyk mokki nie zawadzi. Sport i smak to okazje do zagajenia rozmowy. One more thing: In spite of pride, in erring reason's spite, one truth is clear, dear — whatever is, is right.

Odwołanie

Zamiast wstępu napiszę, czym jest następujący artykuł: przedstawiam tutaj moją opinię, wyrażaną na bazie wolności słowa, gwarantowanej mi — oraz Państwu również — przez RP, EU, itd. A oto jest właściwy tekst. 

 

Lat temu trzy napisałem notkę o Wojsku Polskim, która znajduje się na s24 pod adresem —

https://www.salon24.pl/u/a-tem/678768,wojsko

 

Czytelnicy sądzą, że warto ją przypomnieć i mówią mi o tym (dziękuję za to uprzejme zdanie o mojej pracy). Otrzymałem ostatnio ze wszech stron głosy, graniczące z entuzjazmem, jak to się dobrze czyta, gdy opisuję w niej — profetycznie — następne zdarzenia. Historia zweryfikowała ten artykuł O wojsku wystarczająco pozytywnie, aby go przypomnieć. Zgadzam się tu więc z Czytelnikami. Notka z Salon24.pl powyżej linkowana, plus komentarze, ilustrujące z innych stron zjawisko zmiany rządu, trzy lata wcześniej opisała przeprowadzoną w zeszłym tygodniu roszadę rządową. Dlatego proponuję Państwu, by powyższy link przeczytać — teraz. Wraz z wnikliwymi komentarzami. 

 

Tutaj zaś, bez oszczędzania siebie, skrytykuję to, czego trzy lata temu — nie dostrzegłem. Uzupełnię tę notkę o kontrowersyjne, choć solidnie uzasadnione wnioski, wyciągnięte przeze mnie tak z obecnych, jak i z dawniejszych już wydarzeń. O ile starczy mi sił, a Państwu cierpliwości do czytania, to opiszę tu wkrótce wprost nie tylko moje stare błędy, ale i to, co będzie się działo za około kolejne trzy lata, w Polsce. "Tu" oznacza raczej przyszłe notki, niż tę.  Nim to nastąpi, poproszę o przeczytanie linku:

https://www.salon24.pl/u/a-tem/678768,wojsko

 

Dziękuję!

 

W zeszłym tygodniu nastąpiły zmiany w rządzie. Co najmniej jedna z nich nastąpiła o dwa, lub nawet więcej, straconych już, lat — za późno. Widzieliśmy podczas niedawnego zwalniania ministrów z rządu RP, jak to p. Minister Macierewicz i jego rozmaite bączki zostali  w dziennym świetle usunięci. Trzy lata temu, gdy formowano tzw. Rząd Prawicy, sojusznicy Polski wydawali się zaskoczeni tym, że w ogóle dano panu Macierewiczowi, "patologicznemu kłamcy" (tak to bliski współpracownik o kwalifikacjach p. Ministra do rządzenia Polską informował) jakikolwiek urząd. Kto jednak dobrze zapamiętał sobie to, że Macierewicz już dawniej, już gen. gen. Jaruzelskiemu i Kiszczakowi zamierzał reorganizować armię, i zbierał  na czyjeś polecenie materiały już od lat 1970-tych (!), ten nie jest zaskoczony, że zebrane teczki i zebrane bączki kręciły się dla tego, nie mówiącego prawdy nawet przez sen, intryganta, aż go wkręciły na urząd, jaki ten dla siebie anwizował od lat czterdziestu i paru. Niewykluczone, że niesojusznicy radośnie upili się na wieść o tym awansie.

Sojusznik wziął jednach oddech i przemówił, Macierewicza i ferajnę pomocników aptekarskich zmiotło. Przy okazji, jak zawsze wtedy, kiedy Wielki mówi, mniejsze siły nabierają animuszu i udają, że to oni ster trzymają. Różne drobne szujki narobiły rozgardiaszu, nazwały go rekonstrukcją rządu i zamilkły, bo poza rejwachem — a i to tylko pod okiem cacyka — nic nie potrafią. Nie ma więc i nie będzie żadnej nowej polityki polskiej, chyba że Sojusznik znów nabierze powietrza do wypowiedzenia ważkich słów. Tyle tytułem naświetlenia sytuacji, przeszłej i obecnej, w jej podstawach.

Interesujący głos na temat Macierewicza dał nasz Magazynier, pytając: :...czemu [Macierewicz] nie wydał „Wyznań [...] Che-Guevarysty”? Choćby jakiegoś wywiadu? Bo by go masoni […] chgewaryści kropnęli? Żarty na bok. Jeśli miał tyle odwagi […] by stanąć na czele komisji […] smoleńskiego, i nic mu się nie stało, [to także] i w […] wypadku jego wcześniejszych antykatolickich afiliacji jego […] energia [...] ochroniły by go […]. Dlaczego zabrakło takich wyznań z jego strony? Rozmawiamy tu w gronie dorosłych ludzi, ludzi którzy […] czują sprawy obywatelskie. To jest kwestia odwagi i odpowiedzialności cywilnej. Jeśli przechodzę na stronę Kościoła z strony radykalnie wrogiej jemu, wtedy przechodzę do końca ze wszystkimi tego konsekwencjami..." Koniec cytatu. Redundancje skróciłem, zaznaczając to […]. Odpowiadam!

Drogi M., drodzy Czytelnicy, takiemu nie trzeba żadnej odwagi, by stawać "na czele komisji […] smoleńskiego" gdy taki wie, że NIC się tam w "smoleńskiego" NIE WYDARZYŁO. Raczej ktoś, komu brak odwagi, bada i bada (i bada) rzeczy nieistniejące, bo taki lawirant dobrze wie, że owe "badane sprawy" — nie istnieją. "Badać" może więc do woli, w dowolnum kierunku, a i tak takiemu "badaczowi" później zarzucić nic nigdy nie będzie można, bo gdy nakryją go, to rozłoży łapunie i z fałszywym uśmieszkiem odpowie "oszukali mnie, to jest sthaszne, nie sądzi Pan?".

Tu jesteśmy przy centrum tekstu, czyli wypunktowaniu metod Macierewicza, Laska, Tuska, Kaczyńskiego i tp. Odpowiedź dla M. jest prosta: tzw. Masoneria to przykrywka dla twardych interesów. Sama masoneria nie ma żadnego znaczenia. To jest parawan, za którym, wypychając przed kurtynę aktorów, siedzą decydenci. Dopiero ci są znaczący i w tym sensie też należy czytać książki p. Krajskiego: widoczni aktorzy to są kolorowe figurki, tańcujące do kamer. Pociągających za sznurki p. Krajski w ogóle nie wymienia — marionetki owszem, gęsto nazywa "tych masonów". Wartość książek p. Krajskiego leży w nazywaniu po imieniu SPRAW, które "masoneria obrabia" na nasz koszt — zawsze na nasz koszt. To sprawy są istotne, zaś marionetki, które o nich dają wywiady, są pomijalne, bo o niczym one nie decydują. Pełna odpowiedź dla M. brzmi zatem: gdyby Macierewicz, jedna z marionetek, z uwagi na rzeczonego wszędobylskość plus z uwagi na przejęcie części d. Wywiadu Wojskowego PRL (tzw. wojskówki) uważana niesłusznie za "ważnego polityka", popełniła przyznanie się do jej udziału w grupach masońskich, to by zerwała zarazem kurtynę, dotychczas jeszcze wygodnie rozpiętą, rozwieszoną. Tego odsłonięcia kurtyny jej, marionetce, nie będzie zapewne wolno uczynić nigdy. Naiwością  jest już samo pytanie o tak samodzielne działanie, jakim byłoby np. przyznanie się do przynależności do, jak stwierdzasz, antykatolickich gangów. Aktoreczki angażuje się podług posłuszeństwa Panu Reżyserowi, który z kolei dostanie gotowy Scenariusz. Na przyznawanie się, czy inne samodzielne czynności, nie ma tam miejsca.

Polityków, a faktycznie aktorów, grających pseudosztukę przed kurtyną, obojętnie czy są to masoni, farmazoni, czy inny czort, pis czy sld, po czy .n, coś szczególnego łączy. Łączy ich nie odpowiadanie za nic — łączy ich unikanie odpowiedzialności. Jeden załatwia sobie zawczasu żółte papiery, drugi znika z Polski, trzeciego znikają z Polski, jeszcze inny ględzi o 'fizyce' jakby cokolwiek o tym wiedział, czwarty o 'ekonomii', piąty o 'polityce wschodniej'. Żaden nie jest pociągany do odpowiedzialności. Nigdy. Dlaczego? Bo to jest jedynie teatr; oni grają rolę, ubezwłasnowolnieni, czasami przejęci "czy Polak się obudzi i dojrzy tę grę".

Mocno śpi Polak, a gdzie przez sen mruczy, to raz westchnie 'Jarosław—Polskęzbaw', raz wpisze się, też przez głęboki Polaka sen do KOD, czy też śniąc, do Obywateli-RP się zapusze (co brzmi dumnie). Każdy z nich, pomrukujących przez sen, jest dumny. Och, jak…Prawdopodobnie najbardziej dumni z siebie są mruczący przez sen, jaki to Jarosław jest "polski" i "prorodzinny". Uspokajam takich: nie jesteście sami. Samotny ObywatelRP, walczący sam dzielnie o "praworządność" jest Waszym bratem. Bratem-bliźniakiem blogera, oddanego PiS. Śpię ja. Śpisz i Ty też. Ty zostawiłeś go, Twojego bliźniego z "Obywateli…" samotnego, to Twoja wina. On najmocniej się stara, on popiera, jak potrafi, jak potrafi — tak jak Ty popierasz słowem i czynem, życiem i zdrowiem, pana Prezesa. Oni też - czasami - życie by oddali, a i zdrowiem ryzykują.

 

Jak to się stało, lub inaczej: czego nie dostrzegłem trzy lata temu, gdy pisałem artykuł o wojsku. Co dziś pisałbym inaczej, co dziś wiem, co wymaga krytycznej korekty tego profetycznego, w sporej części, niezwykłego artykułu?

 

Dziś widzę, że Wojsko Polskie zachowało się poprawnie, jeśli za poprawność mamy wykonywanie rozkazów z pustką w oczach. Rozkazy padły, rozkazy zostały najskrupulatniej wykonane. Tu potrzebne jest jeszcze jedno założenie, mianowicie: nikt nie zabijał Dowódców, lecz odwoływał ich. Dotyczy to grupy wybitnych Polaków, nazywanych w mediach "Pasażerami Tupolewa". Jałowe jest zajmowanie się katastrofą smoleńską równie, jak jałowe jest naukowe badanie strzyg i elfów. Profesorze! Żadne duchy błot nie istnieją — choć widzimy, jak dobrze idzie Panu opowiadanie w Rodzinie i pisanie artykułów w PDF-ie o topielicach i błędnych ognikach. Znów powstało paręnaście stron... o niczym, o fantasmagoriach. Nauka strzygowo-elfowa kwitnie, komisje i podkomisje powstają, miliony pln przejadają... Niepotrzebnie spory powstają w rodzinach, między przyjaciółmi "co było" gdy odpowiedź brzmi tak samo, jak w tzw. Sprawie Dreyfusa: nic. Oni rozgrywają Polskę i okradają Polaków z czego tylko się da, przy okazji, mimochodem. 

Nie było nigdy żadnej sprawy Dreyfusa: to jest lipa, opowiastka, zmyślenie. Sprytnie zainscenizowane, aby  wyciągnąć z kłótni  między Francuzami takie korzyści, jakie zaplanowali inscenizatorzy. Nie wchodzę w te zeszłowieczne dzieje, lecz jedynie wspominam przesprytną kombinację operacyjną wojskowego wywiadu — francuskiego. Tutaj i teraz podobnie się produkują wywiady, niekoniecznie polskie. Gdy Wielcy działają, natychmiast wyskakują małe szujki i pieką przy wielkim ogniu swe małe pieczenie, co widzieliśmy dwa dni temu: komicznie wyglądało to, jak UNU-ORDA daje "wywiadowcę 35STAN", podziwiając go najwyraźniej, cytując gęsto. Quelle idée bizarre

Aby się nie zgubić, podsumujmy, czego NIE BYŁO, lub jeśli kto woli, co NIE ISTNIEJE. Nie było zamachu, nie było katastrofy, wcześniej nie było "tupolewa", nie było lotu do Smoleńska. Jeśli samolot nie leciał, to się nie mógł rozbić; to chyba jest jasne. A samolotu nie było. Ktoś widział? Ktoś wie? Tysiączna inwigilacja warszawska kamer, czujników nie zarejestrowała lotu tupolewa. Żaden z tzw. Pasażerów Tupolewa nie pojawił się na Okęciu=lotu tego nie było. Dopowiedzieć sobie dalsze poszlaki każdy może sam; tutaj jestem pewien, że Czytelnicy pamiętają jedno wielkie NIC, rozgrywające się na niby dnia 10.04.2010.

Nie wiemy jednak tego, co się stało w realu, czyli nie wiemy tego, co się stało aprawdę. Gdy zakładam, że Prezydent został odwołany, podobnie Dowódcy WP, podobnie pp. Ministrowie, bankowcy oraz osoby towarzyszące, niejednemu z nas bardzo drogie, to wyłącznie dlatego, bo wiem, że to jest jedyne logiczne założenie. Żadne inne nie ma sensu. Ono natomiast nam wytłumaczy w całości i bez sprzeczności wewnętrznych dziwne zachowanie każdego organu Administracji Państwa zarówno przed 10.4.10 jak i po tym dniu.

Nie zajmę się tutaj ramifikacjami takiego odwołania, a jedynie wskażę, że opieram się przy rozumowaniu na słowach Prezesa, który wielokrotnie, z niejaką dumą tłumaczył, czy też wyjaśniał, że brat Lech, Prezydent Rzeczpospolitej, był w ocenie Sojusznika RP (chodzi zasadniczo o Stany Zjednoczone) "niesterowalny". Niesterowalnych się odwołuje — stąd tytuł i treść.

 

Na zakończenie, przepraszam za dzień spóźnienia przy pisaniu; życie potrafi zmienić plany, nawet te ostrożnie terminowane na niedzielę.

Wyrabiam się więc dziś, bez licznych linków, przykładów, ilustracji i uzasadnień, jakie Państwo znacie z moich notek. Zachowałem przejrzystość wypowiedzi, akutrementy uzupełnię w miarę sił.

Kogo to już teraz ciekawi: pogląd o odwołaniu pana Prezydenta i Jego sztabu jest uzasadniony mnogością faktów. Wszystkie wskazują na taką decyzję, żaden fakt nie zaprzecza takiej decyzji Sojusznika. A wojsko? Wojsko wykonywało rozkazy. Z tą konstatacją Państwa zostawiam.



tagi: smoleńsk  dreyfus  wojskówka 

A-Tem
15 stycznia 2018 17:55
16     2746    6 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Rozalia @A-Tem
15 stycznia 2018 23:52

Wojsko zostało zmodernizowane. Pieniądze wydano, polscy żołnierze dzielnie walczą, tfu stabilizuja sytuację, w Iraku, w Afganistanie, na Litwie, na Ukrainie... specjaliści mogą wyliczyć gdzie jeszcze. Za to na naszym terytorium  stacjonuja oddziały armii sojuszniczych, które mają pełne prawo do pacyfikowania obywateli polskich.  Polacy pochodzenia polskiego, albo chociaż z duszą polską,  nadal nie mają prawa do posiadania broni. 

No i teraz pytanie,  jak w razie wojny zachowają się zaprzysiężone dzieciaki z WOT,  po weekendowych szkoleniach. Czy będą wiedzieć dokąd uciekać,  a do kogo strzelać?

 

zaloguj się by móc komentować

marianna @A-Tem
16 stycznia 2018 08:08

Wszystkie informacje na temat wymienionych zdarzeń, podawane przez t.zw. czynniki oficjalne, wcześniej czy póżniej okazują się oszustwem. W tej sytuacji każda inna teoria dotycząca tych zdarzeń jest uzasadniona. Tymbardziej po przeprowadzeniu "śledztwa poszlakowego". Nie mając dostępu do żadnych dowodów, czym można się posiłkować i uzasadniać? Zapoznając się z Pańskimi teoriami, zastanawiam się czy to jakiś odlot w Pańskim przypadku czy też wynik głębokiej analizy. Ja nie mam dostępu do żadnych ścisłych danych. Jedyne wnioski mogę wyciągać z informacji podawanych w prasie, internecie.... Przyznam, że moje przemyślenia biegną w kierunkach, które Pan tu nakreslił. Czy ja zwariowałam? Czy w tej zakłamanej sytuacji nie mam prawa do wyciągania własnych wniosków i można mnie nazwać szują?

zaloguj się by móc komentować

marianna @A-Tem
16 stycznia 2018 08:27

https://www.youtube.com/watch?v=EzL6-6144nw

"Pomyślmy, skoro na naszej przepięknej planecie są już dostępne takie cuda, to o ileż bardziej zaawansowani technologicznie są „boscy” Plejadianie!" Trafne, choć nie wiem kim są ci "boscy " Plejadianie.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @Rozalia 15 stycznia 2018 23:52
16 stycznia 2018 13:04

Szkolenia tzw. Obrony Terytorialnej służą właśnie temu, aby nie wiedzieli. Doszło do pomieszania pojęć: armię obronną, czyli dokładnie WOT, zamieniono na napastnicze, interwencyjne, imperialne oddziały, pracujące dla zagranicy, dla obcych.

Równolegle powołano wot-ciątko, mini-armijkę, że niby to ona teraz "Polskę obroni". Nastąpiło całkowite pomieszanie pojęć.

Jak sądzę, celowo.

To zapewne był jeden z celów odwołania dawnego dowództwa: "pozbawić Polskę oparcia, jakie miała w jej armii". Najpierw likwidacja poboru, która nastąpiła zaraz po tym, gdy zaczęło się poprawiać wyszkolenie żołnierzy (bardziej antypaństwowe działanie trudno sobie wyobrazić). 

Potem, czyli obecnie, postępuje zamierzone, rozmyślne pozbawianie Polski wojsk broniących ją, przy wepchnięciu kolanem ich namiastki.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @marianna 16 stycznia 2018 08:08
16 stycznia 2018 14:14

Na pewno nie, proszę Panią o spokój wewnętrzny i o zaufanie do SIEBIE. 

Przekonanie o tym, co naprawdę zrobiono z ludźmi, których wycofano, odwołano, rosło we mnie powoli, a tę drogę można bez trudności prześledzić. Pierwszy wpis zamieściłem zaraz po 10.4.10. Później, około co dwa lata, korygowałem wychodzące wciąż z boków niezborności. To jest piąta korekta. Uwzględnia nieomalże każdy głos, a na pewno każdy obecny w przestrzeni publicznej szczegół. Gdy czas mi pozwoli, zrobię na moim podstawowym 'atemowym weblogu', czyli tutaj:

http://atemcom.blogspot.com/

taką mini-antologijkę tekstów z ośmiu ostatnich lat, na ten temat. Widać wtedy będzie wyraźnie spokojną konsekwencję, liniowe myślenie i szacunek wobec tych, którzy uczciwie stanęli wobec zdarzeń, których zmienić nie mogli. Niestety, po drodze mogli zginąć ludzie, najbardziej oddani ich misji osłony słabych, powierzonych ich zbrojnej opiece. Nie da się tego wykluczyć.

Gros wysoko postawionych?

Ci zostali przeniesieni, za ich zgodą i współdziałaniem. Nie wiemy, gdzie są i jest to zresztą nieważne. Łotewskie włości polskich magnatów, odeskie pałace polskiej szlachty, czy to centrum dowodzenia na Florydzie, czy Martha's Vineyard, ewentualnie okolice Bostonu — to nie jest ważne. Wojskowi pracują w zawodzie, dostają zadania, a nad Wisłą zapadła grobowa cisza, gdzie po telewizorze wydmuszki szaleją.

Tajnego rządu żaden jawny przebić nie zdoła — urządzają dzisiaj Polskę, jak chcą. Jedyna nadzieja w tym, że ci odwołani zmitygują tych Wielkich, przekonają ich do zdrowego rozsądku i zmniejszą tym ryzyko uszczerbku w czasie konfliktu. Common sense thinking might prevail and should prevail.

zaloguj się by móc komentować

marianna @A-Tem
16 stycznia 2018 14:44

Pytania winnam skierować do Unu ale żeś go Pan wywalił. A szkoda, byłoby do czego się odnieść.

Niczego nie jestem pewna ale też żadnej teorii - nawet najbardziej szalonej - nie odrzucam. Na zdrowy rozsądek u nikogo nie liczę. Co najwyżej na przypadek.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @marianna 16 stycznia 2018 14:44
17 stycznia 2018 15:42

Zdrowy rozsądek przypisuję dowódcom Wojska Polskiego. Zwłaszcza pamiętam generała Tadeusza Buka. Także minister Aleksander Szczygło jest człowiekiem zdrowego rozsądku, który pozostanie w pamięci, bez najmniejszej wątpliwości.

 

Odnośnie drugiej kwestii:

Przepraszam, tu nie można było inaczej postąpić. Unu szukał — ze starczym uporem — zwady. Tymczasem schodzę z drogi rozróbom i odchodzę od wywołujących je awanturników.

PS

Strasznie się dzieje na SZ. Fruwają animozje, żale, wyzwiska, wylewane obłudnie za plecami i wykrzykiwane w twarz. Ci z nas, którzy są pokojowo nastawieni, nie mają szans, gdy podpora forum, Krzysztof TOYAH Osiejuk wyzywa p. ESKĘ od "fejków" a pan Unu przechwala się, jak to, za jego młodości internetowej, "miażdżyliśmy z Grzesiem Rossą komuchów na portalach, w tym Najwyższy Czas". Miażdżyciele przejęli dyktat i leją żale zmyślone i przeżyte, wyzywając i poniżając bliźnich.

Deprecjonuje się piszących tutaj, dla niezrozumiałego dla mnie celu, wiadomo bowiem jest powszechnie (truizm) że kto współpracowników likwiduje, ten likwiduje firmę. "Fejk!" to zawołanie "ty kłamiesz!" a w ogóle to "ciebie nie ma!". Tak postępuje TOYAH, najaktywniejszy tutaj rozdawacz dyskwalifikujących opinii "ty nic nie rozumiesz".

To nie wszystko. SN kurczy się. Likwiduje współpracowników. Niedawno zlikwidowano kogoś, kto dla przypomnienia kopiował fragmenciki tekstów. STOPFAŁSZERSTWOM, o ile dobrze zapamiętałem. Kopiujących komentatorów jest tutaj paru. Czy BRZOZA będzie następny do likwidacji? Palących, leżących u podstaw sn problemów sami nie rozwiążemy. A od rozrób można tylko odejść, nie wzmagać.

zaloguj się by móc komentować

Ogrodnik @A-Tem
20 stycznia 2018 21:30

 

W tamten wieczór u nas w domu była trauma, nad nami u góry imprezka, huczna, na całego, u bankierów od chwilówek.

Przysiadłem do kompa i pisze, że nie ma ciał i nie może być mowy o zbrodni. Adwersarz odpisał mi, że najgorsze, gdy dowiedzą się, że nie żyją....

Jeżeli nie palisz tytoniu to wiesz jak śmierdzą palacze. Ja doświadczyłem dyskryminacji wśród palaczy, którzy nie mogli znieść "smrodu" mojego cygara.

Krótko. Idzie mi o kształt ziemi na której żyjemy. Układ heliocentryczny jest tylko MODELEM, teorią, a nam wszystkim każde się w to wierzyć. Wierzyć! 

Heliocentryzm = Smoleńsk

Skala kłamstw, paranoi i globalnej reżyserki Murdocha itp jest dla myślącego naprawdę bezczelna. A wiara współbraci w te kłamstwa napawa troską i strachem oczywiście.

No to tyle. (Zawsze mam takie luźne skojarzenia z tekstami, które komentuje)

Pozdrawiam

 

zaloguj się by móc komentować

cortes @A-Tem
21 stycznia 2018 21:14

Ja tylko w jednej kwestii: Jeśli nie było katastrofy, jeśli nie ma dowodu na wylot samolotu to który z Wielkich Los Perfektos, Pana zdaniem, odwołał (i za co) panią Walentynowicz czy byłego Prezydenta RP Kaczorowskiego? Poproszę również o wyjaśnienie przez Pana przyczyn odwołania przez w/w stewardes oraz kilku emerytów, którzy, wg Pana nie wylecieli do Smoleńska ale dziwnym trafem ich zwłoki znalazły się w Moskwie.

Powiem wprost: albo pora zmienić leki albo zacząć je reszcie brać!

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @Ogrodnik 20 stycznia 2018 21:30
7 lutego 2018 02:06

Faktycznie: luźne skojarzenia. Nie przeszkadza mi to tu, w przyszłości poproszę o konkrety — nawet jeśli to jest opinia, ona też może być, mam głębokie przekonanie, substancjalna.

zaloguj się by móc komentować

A-Tem @cortes 21 stycznia 2018 21:14
7 lutego 2018 02:36

Nie wiem. Poruszamy się tutaj tylko w dziedzinie opinii, obojętnie iloma poszlakami popartych. Gdy zastanowimy się wspólnie, to możemy dojść do wniosku, że są ważni i są zależni od nich. Pytanie o stewardessy jest niezbyt twórcze, bo gdyby trzeba przeprowadzić "lot", zwłaszcza udawany, to załoga "samolotu" należy do sztafażu. 

Nie ma kina bez ekranu, nie ma przelotu bez np. personelu kabinowego. Brakuje mi w tak odważnym komentarzu pytania o pilotów - bez stewardess samolot poleci, bez pilotów już nie. No ale pilotów mało który pasażer ogląda, a stewardessy - każdy. Na stewardessy więc niewiele rozumiejący telewidzowie rzutują to, co widzieli, gdy raz lecieli samolotem np. na urlop — tak powstaje u zasugerowanego telewizyjną propagandą — obraz "lotu".

Pogratulować. Zasugerował się pan się na full.

 

Chyba że pan CORTES uważa, że w służbach siedzą idioci, przeprowadzający taką operację, jak zniknięcie 100 ludzi w rzekomym "locie" bez zapewnienia oprawy, nazywanej tam "ekranowaniem", a po naszemu: stwarzaniem pozorów.

Skoro tak uważa, to musi się jeszcze wiele nauczyć. Pozory "przelotu" zostały stworzone. Dziury w tym obrazie zobaczy tylko ten, kto odrobinę wie, jak NAPRAWDĘ wygląda przygotowywanie i przeprowadzanie lotów.

To, że tego pan CORTES nie wie, jest oczywiste, a ponieważ tu dbam o poziom wypowiedzi, to każdy następny tak denny komentarz, jak ten, wyrzucę.

zaloguj się by móc komentować

StanislawGibarian @A-Tem
10 lutego 2018 13:28

I co a-temiku? Naobiecywałeś artykułów analiz i innych publikacji -  i co kupa!

Na s24 pustka

Na Blogspocie  podobnie.

Jesteś pan niesłowny i niewiarygodny. 

Finis.........

zaloguj się by móc komentować

MarekBielany @A-Tem
11 lutego 2018 22:35

coś wyrwało deskę !

zaloguj się by móc komentować


A-Tem @StanislawGibarian 10 lutego 2018 13:28
17 maja 2018 18:33

Kto dostał, ten dostał. Chyba jest jasne, że mogę prywatnie, swoim, napisać nierzadko coś interesującego. Zaś tutaj jest atmosfera - niesprzyjająca. Choćby Twój wpis. To nie jest w żadnym wypadku uprzejme odezwanie.

Tutaj jest od zaraz jest następna notka - do poczytania. Przekonam się, po komentarzu, co z niej zrozumiałeś.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować